Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2009

Depresja bez dna

Orig. title: Depresja bez dna
Author: Tomasz Sakiewicz
Published: 26.01.2009, Gazeta Polska
Link

Depresja bez dna


Około miliona nowych bezrobotnych, spadek PKB o kilka procent, potężne zatory płatnicze i spektakularne bankructwa, a na koniec silna fala protestów społecznych - to najbardziej prawdopodobny obraz polskiej gospodarki w tym roku.

Przyczynił się do tego największy od II wojny światowej kryzys gospodarczy na świecie ale także fatalne błędy popełnione przez polski rząd. Jego główne grzechy to ukrywanie kryzysu i nieumiejętność pozyskiwania unijnych środków.

Pożar cywilizacji

Nasza cywilizacja od kilkudziesięciu lat idzie na skróty. Pieniądz, czyli wycena dóbr i usług coraz bardziej odrywał się od realnych wartości takich jak praca, dobra kopalne i potencjał produkcyjny. W rezultacie realny pieniądz został zastąpiony papierami wartościowymi kolejnych generacji. Wyceniano nie rzeczywistą wartość przedsiębiorstw, a ich zdolność do wzrostu wartości. Na rynku krążyły podwójne czy potrójne wyceny tego samego dobra. To powodowało, że przedsięwzięcia mało zyskowne stawały się zyskownymi dużo bardziej. Rynek przestał wyceniać zdolności organizacyjne i konkurencyjność przedsiębiorstw, a reagował na tricki finansowe menedżerów. W rezultacie nastąpiło znaczne wykrzywienie oceny gospodarki w skali makro, ale też i mikro czyli podmiotów gospodarczych. Wiele z nich w normalnych warunkach nie mogłoby istnieć gdyby nie lewarowanie sztucznymi wartościami. Pojawiła się też inna niesłychana patologia. Oprócz gospodarki realnej zajmującej się wytwarzaniem dóbr i usług, zupełnie samodzielnie zaczęła istnieć gospodarka wirtualna. Oderwane od wartości walory krążyły w krwioobiegu finansowym stając się nominalnie potężniejsze niż wszystko co wytworzyła gospodarka realna. Od ponad roku obserwujemy na światowych rynkach całkowite wypalanie się gospodarki wirtualnej. Jednocześnie jednak krach giełdowy wykańcza te przedsiębiorstwa z gospodarki realnej, które zawdzięczały swoje dobre wyniki przewartościowaniu powstałemu dzięki ogromnej nadpłynności gospodarki wirtualnej. Tak dzieje się na przykład na rynku nieruchomości czy ropy naftowej. Światowy kryzys nie zaczął się dlatego, że załamał się rynek nieruchomości, ale rynek nieruchomości załamał się dlatego, że zgromadził w sobie wszystkie patologie światowej gospodarki.

Nie można tego kryzysu porównywać do krachu z lat trzydziestych ubiegłego wieku, bo tamten był jedynie ostrzeżeniem, które zapomniano i zlekceważono. Bardziej przyrównałbym obecne problemy do kłopotów finansowych jakie przeżywał Rzym w III i IV wieku po Chrystusie. Posrebrzane cynowe monety zastąpiły srebro i złoto. Było ich coraz więcej, ale stawały się przez to mało warte. W rezultacie, jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej cieszące się siłą i bogactwem tysiącletnie imperium, obejmujące niemal cały znany Europejczykom świat, legło w gruzach. Nie miało wiarygodnych pieniędzy na podtrzymanie swojej infrastruktury.

Jak na razie dolewamy oliwy do ognia


Z uwagą przyglądam się planom ratunkowym uruchamianym przez największe państwa świata. Widać, że wszystko idzie w kierunku pogłębiania istniejących patologii. Największe środki przeznaczono na ratowanie wirtualnych baniek finansowych czasem nazywanych bankami, albo funduszami inwestycyjnymi. Środki wysupłane na ten cel też są wirtualne, bo pochodzą z pożyczek publicznych, albo rządowych gwarancji. Mniej uwagi poświęca się na ratowanie dotkniętych przez kryzys branż przemysłu i handlu, a już zupełnie żadnej takiej przebudowie gospodarki, by przedsiębiorstwa poradziły sobie bez wirtualnych walorów. Mój pomysł z jesieni ubiegłego roku ogłoszony w GP , by nie ratować banków, a jedynie tych którzy nie ze swojej winy wpadli w pułapkę zadłużenia zakrzyczany jako absurdalny właśnie stał się częścią planu Ministerstwa Gospodarki. Tylko, że te kilka miesięcy zwłoki może uniemożliwić jego realizację. Nie wierzę w zapowiedzi, że kryzys światowy skończy się w tym roku. Będzie trwał póki przedsiębiorstwa towary i usługi nie odzyskają realnej wartości. Nastąpi więc całkowite przeszacowanie cen zarówno dóbr i usług jak i wytwarzających je podmiotów. Ponieważ rządy robią wszystko by zatrzymać ten rynkowy regulator kryzys się mocno przedłuży i nabierze wszelkich cech gospodarczej depresji.

Peryferia oberwą mocniej

Społeczeństwa nie są przygotowane na taki scenariusz więc pewnie dojdzie do potężnych zawirowań politycznych. Osłabienie więzi w UE, osłabienie USA, bunty w Chinach, polityczny rozpad Rosji i Ukrainy, to scenariusze dzisiaj bardzo realne.

Wprawdzie kryzys zaczął się od krajów bardzo bogatych ale biedniejsze oberwą mocniej. Wynika to z podziału ról w gospodarce światowej. USA i Zachodnia Europa dysponują ogromnym potencjałem gospodarczym i to one decydują jak przemieszczany jest kapitał. Tracąc na sile będą wyłączały swoje zaangażowanie w krajach je obsługujących. Rosja w wyniku popełnionych błędów stała się dla zachodu jedynie zapleczem paliwowym. Im mniej potrzeba będzie paliwa tym bardziej będzie wyłączane zaangażowanie finansowe zachodu. To tak jakby duża firma zamknęła zbędną jej stację benzynową. Sklepik przy tej stacji stanowiący resztę obrotu towarowego nie utrzyma zatrudnionych tam pracowników. Podobnie jest z Ukrainą produkującą dla światowej gospodarki między innymi stal. Niestety Polska również stała się w znacznej mierze montownią dla światowych producentów i nie decyduje o podziale środków finansowych koncernów nawet tych zamawiających u nas usługi i towary. Niewielki polski przemysł prywatny spotyka zbyt duże bariery biurokratyczne, by rozkręcić gospodarkę.

Ostatni gwóźdź do trumny


Gospodarka polska kwitła do jesieni. Zgasła jak pod wpływem pstryknięcia elektrycznym przełącznikiem. To właśnie efekt braku własnego potencjału. Wyłącznik nacisnęli planiści wielkich koncernów na Zachodzie, dla których usługi naszej gospodarki przestały być potrzebne. Stało się to już w połowie ubiegłego roku (wtedy właśnie zaczęła spadać na wartości złotówka). Przedsiębiorstwa odczuły to na jesieni, a budżet w zimie. Rząd nie mógł wiele zaradzić nadchodzącemu kryzysowi gospodarczemu, ale w wyniku popełnionych błędów go pogłębił. Pierwszy poważny błąd, to nieumiejętność pozyskania środków z UE. Z zaplanowanych w budżecie na 2008 r. 35 miliardów środków z UE pozyskano jednie 15 miliardów. To bezpośrednio nie przekłada się na stan finansów ale odbiera polskiej gospodarce możliwości odzyskania równowagi i odbicia z godziwego poziomu. Drugi koszmarny wręcz błąd, to ukrycie przed opinią publiczną rozmiarów krachu.

W rezultacie przedsiębiorstwa weszły w kryzys kompletnie nieprzygotowane, a instytucjom, które korzystały z budżetowych pieniędzy nagle ich zabrakło . W zeszłym roku tylko w wyniku zmniejszonych dochodów z podatków nie wpłynęło do budżetu około 10 miliardów zł. Gdyby obecne tempo załamywania się gospodarki utrzymywało się, w 2009 r. będzie mniej z podatków o około 50 miliardów plus to, co trzeba spłacać za tamten rok. Jasna i optymistyczna prognoza ministra finansów wzrostu dochodów podatkowych i niepodatkowych w budżecie o 30 miliardów zł. to, jak to ujął klasyk, jaja z pogrzebu. Należy w sposób niemal pewny założyć, że z przychodów podatkowych i niepodatkowych nie wpłynie więcej niż około 200 miliardów złotych. Przy planowanym deficycie 18 miliardów zieje dziura wielkości przynajmniej 50 miliardów. Minister Finansów widząc co się dzieje nakazał cięcia we wszystkich resortach rządowych. Z dnia na dzień zaczęło wszędzie brakować pieniędzy - na sądy, policję, wojsko i urzędy wojewódzkie. Nie zmieniono jednak ustawy budżetowej. Oficjalnie bowiem obowiązuje wersja, że mamy tylko lekkie spowolnienie.

Trochę to przypomina czasy PRL, kiedy nie kolejki przed sklepami były dowodem kryzysu a oficjalne oświadczenie politbiura. Zagraniczni inwestorzy widząc specyfikę działań władz wolą od naszej gospodarki trzymać się jak najdalej. W trudnych czasach szaleńców błądzących w chmurach mało się ceni. Nie wiem kiedy może nastąpić koniec tego dramatu, bo takiego czegoś jeszcze nie było. Zakładam, że w tym roku polska gospodarka cofnie się do poziomu rozwoju z 2005 r. To oznacza około miliona nowych bezrobotnych i przynajmniej kilkuprocentowy spadek PKB. To jednak i tak wariant bardzo optymistyczny. Komentatorom ekonomicznym zajmie jeszcze trochę czasu, by oswoili się z tą myślą.
--------------------------
Tomasz Sakiewicz - dziennikarz i publicysta. Redaktor naczelny tygodnika Gazeta Polska oraz miesięcznika Niezależna Gazeta Polska. Ma on obecnie kilka procesów sądowych i spraw w prokuraturze. Są to sprawy wytoczone m.in. przez Piotra Wierzbickiego, byłego naczelnego Gazety Polskiej oraz Elizę Michalik. Na początku lipca 2007 roku przegrał proces sądowy z Adamem Michnikiem. Został skazany na zapłacenie grzywny i opublikowanie przeprosin na łamach Gazety Polskiej za słowa: "Adam Michnik popierając komunistów wspierał korupcję". W październiku 2007 roku sąd zastosował wobec niego i Katarzyny Hajke 48-godzinny areszt wobec niestawiania się na rozprawie wytocznej przez stację TVN za artykuł, w którym napisano, że Milan Subotić, ówczesny pracownik stacji, współpracował z wojskowymi służbami PRL oraz WSI.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Rosja w czasach kryzysu. Rezultaty najnowszego badania rosyjskiej opinii publicznej

Orig. title: Stabilność społeczeństwa: nowe wyzwania (Стабильность общества: новые вызовы)
Author: L. Priesniakova (Людмила Преснякова)
Published: 27.01.2009, Niezavisimaya Gazieta (Независимая газета)
Link

Стабильность общества: новые вызовы
Какие социальные риски сегодня возникают и как им можно противостоять
2009-01-27 / Людмила Преснякова - ведущий специалист фонда "Общественное мнение", директор проекта "Человек и деньги".

Ситуация масштабного кризиса бросает вызов устойчивости социального порядка. Насколько угроза дестабилизации в связи с кризисом сегодня актуальна для российского общества? Насколько остро переживается кризис в стране в целом и в каждом ее регионе? Какие ресурсы помимо финансовых и экономических рычагов сегодня возможно мобилизовать для противостояния кризису и поддержания социальной стабильности?
Эти вопросы стали предметом масштабного исследования, проведенного ФОМом по уникальной исследовательской технологии «Георейтинг» 14–25 ноября 2008 года в 68 российских регионах, где проживают 91% населения. В каждом регионе были опрошены по 500 человек, общая выборка составила 34 тыс. респондентов. Первые результаты были представлены на круглом столе «Кризис vs устойчивость социального порядка. Социальные риски и пути управления ими» в Институте современного развития (ИНСОР) 10 декабря 2008 года.

Эмоции и факты
По данным проведенного исследования, значительная часть россиян пессимистично оценивают сложившуюся экономическую ситуацию и перспективы. Так, 42% респондентов назвали экономическое положение в России кризисным, еще 19% говорят о спаде в экономике страны.
Собственный пессимизм респондентов подпитывается и разговорами на экономические темы с окружающими: 42% опрошенных сказали, что их друзья и близкие ожидают ухудшения ситуации в ближайшее время. О преобладании оптимистических суждений сообщили лишь 11% опрошенных, еще 10% – о том, что окружающие изменений не ждут (прочие либо не слышали разговоров на экономические темы, либо не берутся оценить преобладающее настроение – 32% и 5% опрошенных соответственно).
Более отдаленное будущее видится россиянам скорее туманным: 41% опрошенных затруднились сказать, какой будет ситуация в экономике через год. Пессимистичные прогнозы разделяет примерно каждый третий (22% ожидают, что будет кризис, еще 14% – что спад), а оптимизм демонстрирует каждый четвертый (15% прогнозируют рост экономики, 9% ожидают замедления темпов роста).
Однако кризис присутствует не только в разговорах – люди сталкиваются с непосредственными его проявлениями и в повседневной жизни. 40% работающих россиян упомянули о проблемах с занятостью и оплатой труда: 17% сказали, что у них на предприятии (в организации) в последнее время были случаи задержки зарплаты, 11% сообщили о ее сокращении, столько же – об отмене премий и бонусов, 13% – об увольнениях по сокращению штатов, 7% – об отправке людей в вынужденный отпуск, 6% – о переводе на неполную рабочую неделю. Характерно, что эти проблемы в равной степени касаются как работающих в госсекторе, так и занятых в коммерческих организациях – ощутимой разницы в ответах бюджетников и работников частных предприятий не наблюдается.

В то же время более половины работающих не отмечают каких-либо проблем, связанных с кризисом, на своих предприятиях не отмечают.
С определенными трудностями кризисного происхождения столкнулись многие владельцы банковских пластиковых карт (28% из их числа): от отсутствия денег в банкомате (15%) и неработающего банкомата (13%) до ограничения суммы снятия (6%), неначисления денег на карту (3%), отказа принять ее к оплате (2%). Однако и тут важно отметить: большинство обладателей пластиковых карт, несмотря на кризис, продолжают ими пользоваться и ни с какими трудностями не сталкиваются.
Еще одно проявление кризиса – сокращение строительства: 29% опрошенных россиян за последние два-три месяца слышали о прекращении строительства жилья и нежилых объектов в своем городе (селе). Отметим, что этот показатель очень варьирует от региона к региону: например, в Омской области он составил 64%, а на Ставрополье – всего 10%.
Общее ощущение кризиса в экономике и общий пессимистический фон оценок текущей ситуации, судя по результатам проведенного опроса, уже повлияли, хотя и не очень сильно, на восприятие россиянами положения дел в регионах. Так, существенно возросла доля недовольных ситуацией в своем регионе (55%) и сократилась доля довольных (38%). Для сравнения: еще в сентябре позитивных и негативных оценок было почти поровну (44% и 48% соответственно). Однако нынешнее ухудшение пока недраматично: сходное распределение оценок наблюдалось в течение всего 2007 года, а в 2006 году их баланс был даже хуже зафиксированного сейчас.

А вот оценки того, в каком направлении меняется положение дел в регионе, снизились на фоне кризиса более заметно. Сегодня четверть россиян (26%) считают, что ситуация в их области ухудшается, тогда как в течение 2007–2008 годов доля таковых в среднем составляла лишь 17%. Об улучшении ситуации также говорят 26%, но это в среднем на 10 процентных пунктов меньше по сравнению с показателями 2007–2008 годов. Тем не менее, как и в ситуации с предыдущим индикатором, о критическом ухудшении оценок пока говорить рано.

Еще один индикатор состояния социальной атмосферы, на который важно обратить внимание в контексте кризиса, – уровень протестных настроений и недовольства властями. Рост недовольства властями и социального протеста отмечают вокруг себя 39% россиян, еще 27% полагают, что уровень недовольства остается неизменным, а 24% вообще не видят никакого недовольства. Замер общественных настроений показал, что доля отмечающих усиление протестных настроений по сравнению с сентябрем выросла на семь процентных пунктов, однако этот показатель в течение 2007–2008 годов колебался в пределах от 30 до 38%; таким образом, пока нельзя говорить о каком-либо серьезном и значимом его росте вследствие кризиса.
Таким образом, мегаопрос населения показал, что почти половина россиян пессимистично оценивают сложившуюся ситуацию и ближайшую перспективу. Многие сталкиваются с различными проявлениями кризиса – в повседневной жизни, на работе, - но пока эти проявления не носят тотального характера. На фоне кризиса отмечается некоторое ухудшение баланса позитивных и негативных оценок положения дел в регионе и оценок динамики развития региональной ситуации: показатели негативных оценок вернулись на уровень 2006 года. Однако пока нет оснований говорить о значительном и серьезном ухудшении оценок ситуации в регионах и росте протестных настроений.

Надолго ли хватит запасов

Кризис ставит вопрос о том, на что еще помимо экономических рычагов можно опереться для преодоления его последствий.
Таким источником поддержания социального порядка могут стать накопленные в обществе за последние годы социальные ресурсы – при условии их грамотного использования.
В частности, в последние годы люди начали интерпретировать ситуацию в стране как стабильную, появилось не свойственное ранее населению доверие к власти, финансовой сфере, вырос социальный оптимизм, уверенность в себе и в будущем. Наше исследование показывает, что пока кризис существенно не сказался на этих ключевых социальных индикаторах и соответственно запас социальных ресурсов в обществе довольно высок.
В оценках вектора развития страны по-прежнему преобладает оптимизм: 53% респондентов убеждены, что страна развивается в правильном направлении, противоположной точки зрения придерживаются почти вдвое меньше опрошенных (28%). Отметим, что еще три года назад скептические настроения преобладали.
Кризис пока не сказался на отношении и к федеральной власти: по-прежнему высоким остается уровень доверия президенту (53%) и премьер-министру (65%); стабильно высокой остается поддержка партии власти – «Единой России» (53% россиян проголосовали бы за нее, если бы выборы состоялись в ближайшее воскресенье), а оппозиционные партии, судя по опросам, за последние месяц-два сторонников не прибавили (опрос 20–21 декабря 2008 года. 63 субъекта РФ. 200 населенных пунктов. 3 тыс. респондентов). Отношение к региональным властям также принципиально не изменилось: 45% россиян считают, что губернатор их области (края, республики) хорошо работает на своем посту, в полтора раза меньше (31%) – что плохо.

Сохраняется доверие финансовым институтам; наши сограждане, доверившие свои сбережения банкам, не спешат их оттуда забирать: 85% вкладчиков Сбербанка и 75% вкладчиков других банков заявили, что пока не собираются этого делать.
Однако отмечается некоторое снижение доверия к национальной валюте, хотя в целом пока ей доверяют более половины населения (55%).
Довольно высок и уровень социального оптимизма: 60% россиян заявили, что довольны своей жизнью, недовольны ею 35% (для сравнения: в мае 2007 года соотношение было 56% к 40%). За последние годы у людей укрепилась уверенность в себе и собственных силах. По данным мегаопроса, 42% готовы взять на себя ответственность за свое материальное благополучие (в 2005 году таковых было только 32%). И хотя более половины респондентов заявили, что не готовы к этому, – 52%, это на семь процентных пунктов меньше, чем два года назад.

Итак, накопленные за последние «тучные годы» социальные ресурсы сегодня представляют собой некую подушку безопасности, предохраняющую от распространения панических настроений и социальной дестабилизации. Несмотря на очевидные проявления кризиса, население не склонно драматизировать ситуацию и воспринимать происходящее как катастрофу. Однако надолго ли хватит этой подушки, сегодня сказать трудно. Особое внимание нужно обратить на региональную специфику переживания кризиса, так как уже сейчас выделяются регионы, требующие экстренных усилий по улучшению социальной атмосферы.