niedziela, 8 lutego 2009

Schrzaniłem to

Orig. title: Schrzaniłem to

Author: Krzysztof Lubczyński

Published: 05.02.2009 12:37/Trybuna,

Schrzaniłem to

Politycy polscy – uczcie się od prezydenta USA

Nowy prezydent USA po raz kolejny dał przykład takiego rozumienia polityki, o którym dawno zapomnieli polscy politycy.

To rozumienie polityki jako służby tym, którzy polityków wybrali, służby społeczeństwu. Barack Obama zamiast naiwnie zaprzeczać gołym faktom, zwodzić, kluczyć, ściemniać, wić się jak piskorz, jak to jest u nas w zwyczaju, przyznał szybko, że popełnił pomyłkę nominując Toma Daschle’a na stanowisko sekretarza ds. zdrowia i opieki społecznej.

Uczynił tak, gdy okazało się, że Daschle nie wywiązywał się należycie z obowiązku płacenia podatków. Obama uznał, że pozostawienie Daschle’a na tym stanowisku "może sugerować opinii publicznej, że politycy traktowani są inaczej niż zwykli ludzie''.

Nie ma dwóch standardów

Obama skomentował nominację Daschle’a samokrytycznie i bez ogródek (cytujemy za Onet.pl): – Myślę, że schrzaniłem i biorę za to odpowiedzialność. Chcę mieć pewność, że naprawimy ten błąd i więcej podobna sytuacja się nie powtórzy. Także Daschle przeprosił za – jak to ujął – "uczciwą pomyłkę'' i wyraził poczucie wstydu.

Problemy związane z Daschlem sprawiły, że krytycy nowej administracji zaczęli kwestionować uczciwość apelu Obamy, który podczas wyborów wzywał do kulturowej zmiany w Waszyngtonie. – Nie chcę wysyłać Amerykanom wiadomości, że istnieją dwa rodzaje standardów – jeden dla ludzi władzy, a drugi dla zwykłych obywateli, którzy ciężko pracują każdego dnia i prawidłowo płacą podatki – zapewnił amerykański prezydent.

Mniej dla bankierów z Wall Street

Barack Obama podjął też decyzję o obniżeniu wysokich zarobków nie tylko pracowników własnej administracji, ale również prezesów wielkich korporacji, tych firm, które korzystają z pomocy finansowej państwa. Zgodnie z nowym zarządzeniem zarobki prezesów firm nie będą teraz mogły przekraczać 500 tys. dol. rocznie. "New York Times'' określił to jako "drakońskie ograniczenie, które będzie trudno przełknąć wielu szefom korporacji''. Kilka dni temu Obama ostro skrytykował bankierów z Wall Street za wypłacenie sobie blisko 20 mld dolarów premii i to w czasie, kiedy gospodarka amerykańska pogrążała się w kryzysie, a rząd amerykański przeznaczył miliardy na ratowanie bankrutujących przedsiębiorstw, głównie banków.

Zapatrzyć się na Biały Dom

Barack Obama już po raz kolejny w ciągu kilkunastu zaledwie dni dał dowód, że ma szczerą intencję zmiany standardów politycznych w swoim kraju i wolę dotrzymania obietnic złożonych podczas kampanii prezydenckiej. Kilka dni temu dotrzymał obietnicy związanej z tzw. prawami reprodukcyjnymi kobiet i zniósł blokadę dotacji na instytucje zajmujące się promowaniem świadomego macierzyństwa i doradztwem z zakresu prawa do aborcji. Prezentowana przez prezydenta USA już na początku urzędowania zgodność słów z czynami szokująco kontrastuje z obyczajami znaczącej części m.in. polskich polityków, w tym rządzącej obecnie prawicy.

Mają oni na ogół za nic uroczyste obietnice składane w czasie kampanii wyborczych. Dla nich rozbieżność między wyborczymi hasłami a praktyką rządzenia jest codziennością. Co gorsza, politycy polscy najwyraźniej nie widzą w niej nic złego ani niestosownego traktując ją jako normę. Przeniewierstwo i nieliczenie się z elektoratem traktowanym przez polityków jako "mięso wyborcze'' wydaje się być jedną z koronnych cech naszego życia politycznego. Byłoby wspaniale, gdy polscy politycy, tak na ogół proamerykańscy, zechcieli wreszcie po serii błędów zapatrzyć się na dobry przykład idący z Waszyngtonu. (Wspol. KRYST)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz